SEJM UCHYLIŁ IMMUNITET ZBIGNIEWOWI ZIOBRZE. OTWARTA DROGA DO ARESZTOWANIA
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zdecydował o uchyleniu immunitetu Zbigniewowi Ziobrze oraz o wyrażeniu zgody na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie. Decyzja zapadła po burzliwej debacie, w której ścierały się dwa światy — obrona byłego ministra sprawiedliwości przez środowisko PiS i Konfederacji oraz żądanie rozliczeń ze strony opozycji.
Wniosek Prokuratury Krajowej dotyczył aż 26 zarzutów, w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i nadużyć przy wydatkowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Uchylenie immunitetu nie oznacza jeszcze aresztowania, ale otwiera drogę do czynności prokuratorskich i decyzji sądu.
W głosowaniu wzięli udział niemal wszyscy posłowie – za uchyleniem immunitetu głosowali przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL, Polski 2050 oraz kilku posłów niezrzeszonych. Przeciw – klub PiS, Konfederacja, Republikanie oraz Konfederacja Korony Polskiej.
W klubie PiS nie zabrakło dyscypliny – niemal wszyscy obecni posłowie głosowali przeciw. Dziewięciu parlamentarzystów tej partii nie pojawiło się na sali, co można odczytać jako formę politycznej ostrożności wobec sprawy, która dla części dawnego obozu Zjednoczonej Prawicy jest już obciążeniem.
Po stronie Konfederacji głos przeciw oddali m.in. Sławomir Mentzen, Konrad Berkowicz i Bartłomiej Pejo, wskazując, że sprawa ma charakter polityczny i że immunitet chroni posłów przed ewentualnymi nadużyciami ze strony większości parlamentarnej. Wśród Republikanów przeciw głosowali m.in. Jan Krzysztof Ardanowski i Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej.
Z kolei ugrupowania opozycyjne uzasadniały swoje głosy przekonaniem, że prawo nie może chronić przed odpowiedzialnością osób, które przez lata same decydowały o losie innych. Koalicja Obywatelska, PSL, Polska 2050 i Lewica głosowały jednogłośnie za uchyleniem immunitetu i zgodą na areszt.
Wynik głosowania – około 250 posłów „za” i około 185 „przeciw” – pokazuje wyraźny podział w Sejmie, nie tylko polityczny, ale także światopoglądowy. Dla jednych Ziobro jest symbolem nadużyć władzy i upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości, dla innych – ofiarą politycznej zemsty.
Decyzja Sejmu jest jednak punktem zwrotnym. Po raz pierwszy od lat byli najważniejsi urzędnicy resortu sprawiedliwości mogą stanąć przed prokuraturą jako podejrzani o przestępstwa.
To test nie tylko dla wymiaru sprawiedliwości, ale też dla polskiej sceny politycznej – czy będzie w stanie rozliczać własnych ludzi, kiedy zabraknie im immunitetu i ochrony władzy.
