„DL Invest Group PM S.A. – relacje byłych współpracowników. Strach, kary 500 000 zł i umowy bez wyjścia?”
Pięć rozmów, kilka godzin nagrań, lata strachu i milczenia. Byli współpracownicy i kontrahenci DL Invest Group PM S.A. opowiadają o drakońskich karach umownych, atmosferze zastraszania i ludziach, którzy rezygnują z walki o swoje prawa, bo – jak mówią – boją się o życie i zdrowie. Dziś po raz pierwszy publikujemy te relacje wprost, z nazwą spółki.
„DL Invest Group PM S.A. – relacje byłych współpracowników. Strach, kary 500 000 zł i umowy bez wyjścia?”
Pięć rozmów, lata strachu i milczenia.
Byli współpracownicy i kontrahenci DL Invest Group PM S.A. opowiadają o drakońskich karach umownych, atmosferze zastraszania i ludziach, którzy rezygnują z walki o swoje prawa, bo – jak mówią – boją się o życie i zdrowie. Dziś po raz pierwszy publikujemy te relacje wprost, z nazwą spółki.
Komunikat Redakcyjny w sprawie DL Invest Group PM S.A.
Jakiś czas temu TV Press opublikowało materiał śledczy, w którym pojawiały się nagrania rozmów z osobami twierdzącymi, że zostały pokrzywdzone przez pewną „grupę” biznesową. Głosy były zmienione, szczegóły wycięte,
nie padała nazwa firmy. Dziś autor raportu specjalnego, Mariusz Pokrzywko, wraca do tego materiału i mówi wprost: Chodziło i chodzi o DL Invest Group PM S.A. W artykule i materiale wideo przedstawiamy fragmenty pięciu rozmów z byłymi współpracownikami i kontrahentami spółki. Ich relacje nie są prawomocnymi ustaleniami sądów, ale pokazują mechanizm, którego wspólnym mianownikiem jest strach, drakońskie kary umowne i poczucie bezsilności w starciu z dużą spółką. Redakcja TV Press zwróci się (lub: zwróciła się) do DL Invest Group PM S.A. o możliwość przedstawienia stanowiska spółki w tej sprawie.
Jeśli takie stanowisko zostanie przekazane, opublikujemy je w całości lub w istotnych fragmentach.
„Dziwię się, że do pana jeszcze nie przyszli”
Pierwszy rozmówca, były współpracownik spółki, mówi wprost, że dziwi się, iż do dziennikarza jeszcze nikt „nie przyszedł”. W jego relacji pojawia się obraz organizacji, która – jak twierdzi – posługuje się zastraszaniem i presją, by zniechęcić ludzi do nagłaśniania swoich problemów i do dochodzenia roszczeń. Dla autora raportu specjalnego te słowa są sygnałem, że sprawa przestała być „tylko” sporem gospodarczym,
a stała się kwestią bezpieczeństwa osób, które odważyły się mówić.
„Za złe słowo o firmie kara 500 000 zł”
Drugi rozmówca wskazuje na pisma i maile, w których – według jego relacji – znajdowały się zastrzeżenia, że „jakiekolwiek pomawianie firmy” może skutkować karą umowną nawet 500 000 zł. W praktyce oznacza to, że: krytyczna wypowiedź, wymiana doświadczeń między poszkodowanymi, nagłośnienie sporu w mediach mogły być – w odczuciu tych osób – obciążone ryzykiem katastrofy finansowej. Rozmówcy podkreślają, że umowy były konstruowane szeroko, z zapisami dającymi – w ich ocenie – dużą swobodę interpretacji po stronie spółki.
Strach, strach o życie W jednej z rozmów pada zdanie, które trudno zbagatelizować:
„Nie poszedłem do prokuratury, bo boję się o życie i zdrowie”.
Ten rozmówca przyznaje, że nie zgłosił sprawy organom ścigania, mimo że uważa się za osobę pokrzywdzoną. Powód? Strach przed tym, że „komuś może się coś stać”, jeżeli sprawa zostanie upubliczniona i trafi na biurka śledczych. Jest to obraz społeczeństwa, w którym – w ocenie niektórych obywateli – zwykłe korzystanie z prawa do obrony swoich interesów może mieć nieprzewidywalne konsekwencje.
„To, co widziałem w środku, to nie jest normalne”
Kolejny rozmówca przedstawia się jako osoba, która pracowała wewnątrz mechanizmu. Opowiada o: zleceniach dla firm zewnętrznych, które – jak twierdzi – miały nie otrzymywać zapłaty, pretensjach kierowanych do niego jako pośrednika, wielu podmiotach, które – jego zdaniem – zostały oszukane. Jednocześnie przyznaje, że boi się ujawniać szczegóły oficjalnie, bo „za dużo widział”. Jego relacja dotyczy nie tylko kwestii finansowych,
ale również sposobu traktowania ludzi – zarówno kontrahentów, jak i pracowników.
„Mafia w krawatach” – oskarżenia najdalej idące
Najbardziej rozbudowana jest wypowiedź rozmówcy, który – według własnych słów – zna dokładnie model biznesowy i praktyki DL Invest Group PM S.A. W jego relacji pojawiają się: wielusettysięczne kary umowne, sięganie po gwarancje bankowe i zmuszanie do ich uzupełniania, faktury za niezrozumiałe, „irracjonalne” koszty, brak pełnej dokumentacji finansowej udostępnianej współpracownikom, silna presja psychiczna na osoby, które próbowały się bronić. Rozmówca używa bardzo mocnego porównania:
„To się niewiele różni od mafii, tylko że w krawatach”.
Opowiada również o domniemanych powiązaniach na poziomie lokalnym, między różnymi instytucjami, wskazując, że jego zdaniem „wywalczenie czegokolwiek” w tym środowisku jest niezwykle trudne
bez zainteresowania ze strony zewnętrznych organów i mediów.
Prawo do odpowiedzi i dalszy ciąg dochodzenia
Wszystkie opisane powyżej relacje są subiektywnymi relacjami rozmówców i nie stanowią prawomocnego ustalenia winy żadnej osoby ani podmiotu. DL Invest Group PM S.A. ma pełne prawo do przedstawienia swojego stanowiska, zarówno wobec zarzutów formułowanych w nagraniach, jak i wobec publikacji TV Press. Redakcja deklaruje gotowość do: opublikowania odpowiedzi spółki, przedstawienia dokumentów i wyjaśnień,
które DL Invest Group PM S.A. uzna za istotne dla odbiorców, publikowania dalszych materiałów, jeżeli w sprawie pojawią się nowe fakty, decyzje organów lub wyroki sądowe.